,,Hej! Pada, pada..." - grupa I
Ta piosenka stałą się niewątpliwie hitem mijającego tygodnia. To właśnie do niej śpiewaliśmy, podskakiwaliśmy, klaskaliśmy i graliśmy pałeczkami na parasolkach. Tak, tak... na parasolkach - i to nie byle jakich:) Były to najpiękniejsze i najbardziej wyjątkowe parasolki na świecie - a dlaczego? - bo przyniesione z wielką radością z domu. To właśnie te parasolki sprawiły, że dzieci nabrały przysłowiowe ,,wiatry w żagle". Zaczęły mówić... mówić... i jeszcze więcej mówić o parasolkach i nie tylko...;) Dzieci nieśmiałe, często odgrywające rolę ,,obserwatorów", tym razem bez zachęcania, uczestniczyły w różnych proponowanych działaniach. Musicie mi wierzyć na słowo, ale byłam godna podziwu, gdy zobaczyłam, jak nasze dzieciaczki potrafią pewnym krokiem iść ,,po wybiegu" i z przejęciem, z uśmiechem zaprezentować wybrany przez siebie parasol:) Muszę przyznać, że wyjście na środek... sam/sama... tylko z parasolem... wokół patrzące oczy innych dzieci, pań... w rytm muzyki... to jest dopiero wyczyn dla dorosłych - nawet dla mnie;), a co dopiero dla 3-latków! A dziecka niezdecydowanego czy niechcącego brać udziału w tym pokazie - nie było!:) Nawet Pani Kasia się odważyła - a to już o czymś świadczy;) ...ale co tu się dziwić... w końcu takiej przyjaznej widowni, takiego aplauzu, jakie KAŻDE dziecko otrzymało podczas swojej ,,rundki honorowej", prawdziwy model mógłby pozazdrościć;) To doświadczenie niezwykle otworzyło dzieci i pokazało, że możemy wspólnie się świetnie bawić.
Oprócz parasolek, wzięliśmy też do zabawy guziczki. Dzięki nim mogliśmy ułożyć różne wzory np. parasolki, kalosze, słońce itd. Liczyliśmy też parasole, układaliśmy je od najmniejszego do największego. Same układanie nie sprawiło dzieciom problemu, ale już rozmieszczenie ich na kartce i przyklejenie w określony sposób - okazało się dość kłopotliwe;)
Zrobiliśmy także swoje kałuże:) Wykorzystaliśmy do tego pipety, niebieską farbę i słomkę. Od razu było widać, kto potrafi dmuchać i komu udało się zrobić największą kałużę - a kto musi jeszcze poćwiczyć, by przy następnej okazji pokazać, na co go stać. Mimo, iż nie mieliśmy możliwości ,,praktycznego" chodzenia po kałużach, to dzieci doskonale wiedziały do czego służą kalosze. Dlatego też narysowaliśmy różne szlaczki na papierowych kaloszach i przykleiliśmy je na nasze ,,prywatne" kałuże:) A więc widzicie... teorię mamy już za sobą, więc nie pozostaje nam nic innego jak PRAKTYCZNE działanie! A do tego jesteście potrzebni Wy - Drodzy Rodzice! Jak tylko będzie deszczowa pogoda - wybierzcie się na spacer ,,po kałużach" i sprawdźcie, czy kalosze rzeczywiście dają radę;) Zróbcie zdjęcia i wyślijcie na naszego grupowego e-maila. A co... niech inni pozazdroszczą świetnej zabawy... a wtedy może i oni to zrobią;) Czekamy na pierwszych odważnych!!!
Oprócz kałuży, rysowaliśmy też i deszcz. Pierwszy raz w tym roku wykorzystaliśmy metodę ,,Edukacji przez ruch" D. Dziamskiej. Polegało to na tym, że dzieci rysowały kreski (padający deszcz) zgodnie z rytmem słuchanej muzyki. Było to trochę niestandardowe... gdyż robiliśmy to na stojąco. Początkowo dzieci dziwiły się o co chodzi, czemu pani przykleja kartki taśmą do stolików, zabiera krzesła, mówi jeszcze, żeby rysować na stojąco i to tylko wtedy, gdy słyszą muzykę. Ale po krótkim instruktażu, myślę, że dobrze nam to wyszło. Pełne skupienie i udało się. Prace na tablicę gotowe. W połączeniu, ze zrobionymi wcześniej parasolkami wyglądają niesamowicie:) Tylko nie dziwcie się, jak zobaczycie na pracy parasolki przyklejone do góry nogami - to tak miało być;) Po prostu zdarza się, że w sali potrafi zawiać silny wiatr;), jak w piosence ,,Dmucha wiatr" i poprzekręcać je trochę:) Wiatr, jak wiatr... w piątek to dopiero się działo... był nawet i deszcz!:) A to za sprawą Marcelka, który podczas zabawy zapytał: Po co mamy się chować pod parasolki, skoro w sali nie pada deszcz? Dobre pytanie, prawda?:) ... a tu po chwili... spadły krople deszczu na twarze dzieci;) Po tym mokrym eksperymencie, już wszyscy się przekonali, że i w sali mogą się przydać parasolki:) A skoro mowa o parasolkach... to czy widzieliście zmieniający kolory parasol?... bo my tak! A to za sprawą naszej Pani Kasi:), która przyniosła go do naszej sali. Musieliśmy natychmiast sprawdzić, czy to prawda. Parasol szybko wylądował pod prysznicem i... rzeczywiście kwiatki znajdujące się na parasolce zmieniły swój kolor. Przyznacie sami, że to był dowód na magiczną moc tego parasola;)
Dodatkowo w tym tygodniu został rozstrzygnięty przedszkolny konkurs na Kapelusz Pani Dulskiej. Aż ośmioro dzieci z naszej grupy wraz ze swoimi rodzinami, znalazło dłuższą chwilę, żeby stworzyć nietypowy, bo ekologiczny kapelusz. Prace te zostały docenione przez jury, z Panią Dyrektor na czele, a dzieci nagrodzone. Mam nadzieję, że ten konkurs rozbudzi naszą aktywność i zachęci do brania udziału w innych konkursach organizowanych w przedszkolu, ale także i wewnątrz grupy;) Zapraszam do obejrzenia zdjęć:)
