,,Jesień ... ach to Ty" - grupa I
W ostatnim tygodniu dzieci miały okazję zobaczyć, jaką piękną porą roku jest jesień. Przekonały się o tym, niejednokrotnie patrząc przez okno oraz przebywając na świeżym powietrzu. Dzieci doświadczyły już, że w tym okresie, oprócz słońca, czasem też może padać deszcz, wiać silny wiatr, który potrafi pozrzucać liście z drzew. Spacerując po placu zabaw, dzieci z entuzjazmem zbierały różnokolorowe liście, z których próbowały stworzyć piękne bukiety. Oprócz liści, dzieci poznały również inne dary jesieni. Z chęcią oglądały kasztany, żołędzie... te małe, te duże... te z czapeczką i bez... Ale i tak największe wrażenie na nich wywarły kasztany w kolczastej łupince;). Na twarzach niektórych dzieci, można było zauważyć nawet... lekki strach na widok tych ,,niebezpiecznych" tworów przyrody. Mimo to, po bliższej obserwacji, wszystkie zuchy odważyły się ich dotknąć, wziąć w dłonie i na własnej skórze przekonać się, że nie są takie groźne - na jakie wyglądają;) Przyglądając się liściom z bliska, dzieci zauważyły, że oprócz koloru, różni ich coś więcej... a mianowicie kształt i wielkość. Muszę przyznać, iż widząc radość w oczach dzieci przybiegających i pokazujących coraz to nowy, inny liść, aż buzia sama się uśmiechała... Ale to nie wszystko - co się u nas działo... Któregoś dnia, przyszedł chyba do nas jakiś psotnik... który trochę narozrabiał u nas w sali i porozrzucał liście po całym dywanie. Niestety... ale ktoś musiał to posprzątać;). Więc wzięliśmy szczotki w ręce i w mig zrobiliśmy z tym porządek. To dopiero było wyzwanie. Ale poradziliśmy sobie - mimo, że nie było łatwo. Za ciężką pracę czekała też na nas nagroda. Trochę nietypowa, ale.... kto przecież nie lubi robić bałaganu...? Na pewno nie dzieci;) ... Wzięliśmy więc kartki w swoje ręce i zaczęliśmy rwać. Rwaliśmy, rwaliśmy ... aż porwaliśmy ich tyle, że mogliśmy je pozamiatać, ale tym razem niedosłownie;) Te kawałeczki papieru wykorzystaliśmy w pracy plastycznej. Czyż nie było to robienie przyjemnego z pożytecznym? Próbowaliśmy także przeliczać, układaliśmy szeregi, różne kompozycje z kasztanów. Początkowo nie było łatwo... ale jak już się udało jednemu dziecku, to czemu nie mi? Wychodząc z tego założenia, w szybkim tempie powstały coraz to nowsze propozycje. I tak powstały węże, gąsienice, drogi, koła itp.
Dodatkowo, w tym tygodniu obchodziliśmy Światowy Dzień Drzewa. Dzieci dowiedziały się, że nie można niszczyć drzew, rwać gałązek, liści... gdyż bez nich trudno byłoby nam po prostu żyć. Przytulając się do drzewa, próbowały usłyszeć, co drzewko do nich mówi, o co je prosi;) W sali natomiast próbowaliśmy pozbierać kasztany i żołędzie do określonego pudełka. Przy czym musieliśmy to zrobić bardzo dokładnie - co do sztuki i wykonując przy tym slalom. Przechodziliśmy też przez las, gdzie spotkaliśmy nie tylko wiewiórki, ale też i jeże, dzięcioła i nawet dzika:) To były pierwsze nasze kroki, które postawiliśmy na macie do kodowania. Ale już wiem po reakcji dzieci... że nie ostatnie:) Zrobiliśmy także jesienne drzewa. Wykorzystaliśmy do tego plastelinę, dziurkacze oraz kulki i farby. Ciekawe, czy dowiecie się od dzieci, do czego potrzebowaliśmy tych kulek?
Odwiedził nas również sympatyczny gość - mama Anielki, która z uśmiechem i wielkim zaangażowaniem przeczytała nam książeczkę. Okazało się, że Pani Ewelina trafiła w gust dzieci w 100%. Książeczka spodobała się dzieciom tak bardzo, że musieliśmy jeszcze raz ją obejrzeć, omówić. I mimo nalanej zupki, dzieci nie chciały przerywać oglądania, czekały i słuchały aż do ostatniej strony:). Jeszcze raz dziękujemy Mamie Anielki za poświęcony czas:) i zapraszamy innych chętnych rodziców:) Nie ma się czego bać;) Nie zjemy Was, najwyżej trochę poprzytulamy;)
